Kimi Antonelli od trzech rund nie schodzi z podium Grand Prix. Wszystko wskazuje na to, że dobra passa Włocha może skończyć się przed rodzimą publicznością. Decyzja szefów Mercedesa o modyfikacji silnika w bolidzie lidera klasyfikacji generalnej najprawdopodobniej zaowocuje tym, że jego pozycja startowa na Autodromo Nazionale di Monza zostanie karnie przesunięta o co najmniej dziesięć miejsc. Otwiera to pole do ciekawych rozstrzygnięć. W Świątyni Prędkości show może skraść m.in. Charles Leclerc, autor najszybszego okrążenia w ostatnim GP Holandii.